Historia Magdy

Historia Magdy

Artykuł miesiąca

Od gimnazjum byłam skryta a ludzie mnie nie lubili. Tak bywa. Nie lubiłam siebie. Pewnego styczniowego dnia dostały się w moje łąpki Instagramy.

Historia Magdy

 

I się zaczęło #anorexia, #depressed. Jaka ja byłam głupia. Uznałam że to mi pomoże. Wreszcie miałam zagrożenie z wf za niećwiczenie. Wstydziłam się ich. Gadały o tym jaką fajtłapą (delikatnie mówiąc) jestem. Rezygnacja z kolacji, chipsów, ćwiczenia. Niby niewinne. Ale zaczęły lawinę. Zła sytuacja w szkole tylko to wzmogła.

Po 2-3 miesiącach było tylko około 6-7 kilo mniej. I tak za dużo. Były święta Wielkanocy. Postanowiłam to zmienić. Wydawało się na lepsze. Zamiast oglądania z przyjaciółką filmów, chodziłyśmy, biegałyśmy. Nadszedł czas wakacji. Rodzice się o wszystkim dowiedzieli. Przed tym był jeden dzień, który mi utkwił w pamięci. Był maj, kupiliśmy truskawki, mieliśmy je zrobić z makaronem (pełnoziarnisty, oczywiście, jakże by inaczej). Obiad. Jem i zaczynam płakać jakby mnie rozdzierali.

„Nie chcę, nie chcę” Tylko to zdołałam powiedzieć. Oni zaczęli wrzeszczeć, ja wrzeszczę. Czuje tylko krzyk i jedzenie, które we mnie było. Nienawidziłam go. Nienawidziłam rodziców za to że kazali mi jeść. Nienawidziłam całego świata. A najbardziej siebie. Mama się pyta „Czemu nie chcesz?”. „Bo nie mogę” To była prawda. Każdy kolejny kęs powodował we mnie obrzydzenie, Taką mała śmierć mnie.W głowie miałam tylko tą mała kurwę siebie.

Tą inną mnie. Doszłam do 40, później 35. Dni mijały na płaczu, bólu, braku sił. Rodzice postanowili że zawiozą mnie do szpitala psychiatrycznego. Nie przyjeli mnie. Prawie umierałam, ale to się tam nie liczyło. Na początku roku szkolnego poszłam na oddział młodzieżowy. Wyszłam 3 miesiące póżniej.

Gruba, brzydka. Prawie zdrowa. Ale tylko dla lekarzy. Zaczęłam się okaleczać. Błagałam o to żeby mnie zabili. Nie wyłam już przy jedzeniu, ale wyłam później dlatego że żyje. Gdyby mnie ludzie nie powstrzymywali to miałabym już na koncie kilka prób samobójczych. Pocięcie, tabletki, wszystko co było pod ręką byle by umrzeć. Byłam raz w szkole. Wymalowana i gruba. Jak spod latarni. Było tylko „Łooo to ty?”Nie, kurwa, tłuszcz.” To było straszne. Teraz jest dobrze. Mam nauczanie indywidualne w domu.

Jest dobrze. Jest dobrze. Jest dobrze. Wmawiam to sobie każdego dnia. Żyję. Jest dobrze. Wszystko jest na dobrej drodze. Teraz pisze bloga zanimpojde0.blogspot.com i próbuje pomóc innym z podobnymi problemami. Dziękuję ogromnie moim rodzicom, przyjaciołom za to co dla mnie zrobili. A także tym, którzy to przeczytali. Dziękuję. Koniec opowieści, ale jeszcze nie mój. Ja dopiero zaczynam żyć.

Dziękuję

Serdecznie Pozdrawiam

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments